Wróć do listy

Hakersowe inspiracje. Jak rozwijać kompetencje społeczne w cyfrowym świecie?
08.04.2026

Rozwijanie kompetencji typowo ludzkich będzie w najbliższych latach kluczową praktyką na rynku pracy, która daje moc i przewagę. W dobie AI, technologii, licznych narzędzi i programów… rozmawiajmy! – przekonuje Micz Zalewski, doświadczony konferansjer, trener, konsultant i ekspert w zakresie komunikacji, public relations i zarządzania informacją, prowadzący program „Korepetycje z pewności siebie” oraz profil „Dobrze Powiedziane”. Jak wspierać dzieci, by odważnie zabierały głos, nie bały się wystąpień i wiedziały, jak radzić sobie ze stresem? Zapraszamy do lektury!

 

Bezpośredni kontakt, komunikacja i autoprezentacja – to dzisiaj duże wyzwanie dla młodych ludzi. Choć na co dzień są połączeni cyfrowo, w relacjach bezpośrednich, na żywo często odczuwają stres i dyskomfort. Dlatego w projekcie Hakersi wspieramy młodzież w nauce technologii, ale też rozwijamy kompetencje społeczne. Umiejętność wystąpień publicznych, prezentowania swoich mocnych stron czy wyników pracy przydaje się w wielu profesjach, choć nie zawsze przychodzi to z łatwością…

 

Micz Zalewski: Wierzę w to, że komunikacja jest jedną z nadrzędnych rzeczy, która towarzyszy nam absolutnie codziennie i wszędzie. Jest swego rodzaju nakładką na wszystko, co robimy na co dzień, niezależnie od tego, czy są to sprawy prywatne, czy zawodowe. Dlatego zachęcam, by na wystąpienia spojrzeć właśnie przez pryzmat codziennej komunikacji. Często bowiem trzymamy się mocno kliszy, według której wystąpienia to momenty, kiedy stoimy na scenie i przemawiamy do kilkunastu czy kilkudziesięciu osób. Już samo takie wyobrażenie może działać blokująco i stresująco. Zdecydowanie wolę określenie „publiczne zabieranie głosu” zamiast „wystąpienia publiczne”. To zmienia optykę, ponieważ w trakcie zabierania głosu nie robimy niczego innego niż to, co robimy na co dzień, rozmawiając z mamą, tatą, nauczycielem czy kimkolwiek spotkanym na ulicy. My po prostu mówimy. Zmieniają się jedynie tzw. warunki brzegowe, czyli to wszystko, co dzieje się dookoła nas. Kiedy uświadomimy sobie, że to właśnie te nowe warunki, a nie sam fakt mówienia, generują stres, łatwiej będzie nad tym pracować.

Od czego rozpocząć taką pracę?

Micz Zalewski: Od zrozumienia, co na nas wpływa i jak rodzi się stres. Kolejnym krokiem będzie ćwiczenie mówienia w nowych warunkach. Nie da się uczyć wystąpień publicznych bez praktyki. Sportowcy są tutaj dobrym przykładem – Iga Świątek czy Maja Chwalińska ćwiczyły, by mogły stać się dobre w tym, czym się zajmują. My też musimy trenować – nie ma innej metody niż mówienie na głos i mówienie do ludzi.

Ćwiczenia i treningi to podstawa, ale nie da się zrobić pierwszego kroku bez zmiany nastawienia i ukierunkowania myśli, czyli w pewnym sensie – treningu mentalnego. Skąd w ogóle bierze się w nas opór przed zabieraniem głosu i jak my – jako dorośli, edukatorzy, mentorzy – możemy wspierać młodych ludzi, by mówili z większą odwagą i pewnością?  

Micz Zalewski: Spójrzmy na to z historycznej i systemowej perspektywy. Dorastaliśmy w systemie edukacji zbudowanym na fundamentach pruskich, co oznaczało, że jeśli w trakcie odpowiadania na pytanie nauczyciela albo podczas recytowania wiersza uczeń powiedział coś nieprawidłowo albo zapomniał i zamilkł, to spotykała go konsekwencja, na przykład w postaci niskiej oceny. Byliśmy wychowywani w świecie, w którym za głośne odzywanie się i popełnianie błędu była stosowana kara. Nic więc dziwnego, że ludzie nie chcą się wypowiadać, a wystąpienia publiczne generują w nich gigantyczny stres. Kiedy porównamy takie podejście z anglosaskim systemem nauczania, widzimy zupełnie inny obraz. W szkołach amerykańskich czy brytyjskich dzieci uczone są dyskutowania i jeśli poczują stres, mają przed sobą karteczki z kluczowymi informacjami, z których mogą swobodnie skorzystać. Uczą się, jak właściwie korzystać z samodzielnie przygotowanych materiałów. To nie jest żadna ujma ani ściąganie.

Jeśli chcemy, by młodzi ludzie odważyli się publicznie zabierać głos, powinniśmy od najmłodszych lat budować w nich przekonanie, że ich słowa się liczą! Ważna jest też świadomość, że jeśli powie się coś niezgodnego z kluczem, to po drugiej stronie czeka osoba, która pomoże, nakieruje lub wejdzie w merytoryczną, konstruktywną dyskusję. Jeśli poukładamy to sobie w głowie na początku drogi, to później jako dorośli jadący na konferencję, rozmowę o pracę czy targi – nie będziemy mieli z tym aż takiego dużego problemu. Ale też nie udawajmy, że stresu w ogóle nie będzie. Gdy szkolę, zawsze podkreślam – jesteśmy po prostu ludźmi. Stresowanie się to coś bardzo ludzkiego – tak działa nasz organizm. Ale dobre wieści są takie, że można nad tym panować.

Jak minimalizować stres przed wystąpieniem?

Micz Zalewski: Dobre wystąpienie zaczyna się w głowie, dlatego kluczowe jest nasze przygotowanie, dzięki czemu będziemy spokojniejsi. Metod redukcji stresu jest mnóstwo, więc istotne jest znalezienie tej, która działa indywidualnie, na konkretną osobę. Bardzo uniwersalną i skuteczną techniką jest tzw. „oddychanie po kwadracie”, czyli box breathing. Korzystamy z niej tuż przed startem lub w każdej sytuacji, gdy się po prostu stresujemy. Liczymy w głowie, wyobrażając sobie kwadrat, którego każdy bok to cztery sekundy. Przez cztery sekundy wciągamy powietrze nosem, następnie na cztery sekundy zatrzymujemy oddech w płucach, przez kolejne cztery sekundy wypuszczamy powoli powietrze i znowu – cztery sekundy czekamy przed kolejnym wdechem. Po pięciu takich cyklach, zajmujących około minuty, dostarczamy organizmowi tlen i regulujemy dwutlenek węgla, co fizycznie nas uspokaja i sprawia, że przekierowujemy myśli ze stresu na proste zadanie.

Bardzo pomocne jest także zrozumienie naszej biologii i układu hormonalnego. To nie jest tak, że niektórzy wcale się nie denerwują – w naszych organizmach działa to praktycznie tak samo: jest wyrzut adrenaliny, kortyzol, następnie endorfiny. Niezwykle uspokajający jest fakt, że średnio po 90 – 120 sekundach większość tych fizyczne objawów stresu, jak walenie serca, suchość w ustach czy drżący głos, po prostu mija. Przychodzi głębszy oddech i sygnał z organizmu, że poradziliśmy sobie z czynnikiem stresogennym na początku i można kontynuować działanie.

Świadomość, że „to za chwilę minie” całkowicie zmienia nastawienie do wychodzenia na scenę czy zabierania głosu podczas spotkań. Ale nie da się tego opanować, nie ćwicząc. Trzeba mówić na głos tak często jak to tylko możliwe. A po każdym, nawet trudnym wystąpieniu powiedzmy sobie, co nam dobrze poszło. Od tego zaczyna się budowanie dobrych skojarzeń z wystąpieniami, a nie od krytykowania samego siebie. Warto wiedzieć, że większość rzeczy, które my oceniamy jako złe lub niepoprawne, przez słuchające nas osoby w ogóle nie zostało zauważonych.

A jak wyglądały Twoje początki w roli mówcy? Czy też uczyłeś się na błędach?

Micz Zalewski: Bardzo lubię dzielić się pewną anegdotą z moich początków zawodowych. Kiedy jeszcze pracowałem w krakowskim Kinie Kijów, nie miałem pojęcia o komunikacji i marketingu. Zapytano mnie, czy nagrałbym dla telewizji materiał o tym, jakie nowe filmy wchodzą w piątek na ekrany. Pomyślałem: pewnie, pouczę się, poczytam. Wydawało mi się, że wypadłem świetnie. Po czasie okazało się, że z mojego czterominutowego nagrania moi koledzy z pracy wycięli niemal dwie minuty, gdzie jedyne, co mówiłem, brzmiało „yyyy” – o różnych długościach, na różnej wysokości, z różną intensywnością. Zrobili z tego filmik i podarowali mi na płycie CD, zatytułowanej „Y-Movie”. To najlepiej pokazuje, że początki nie zawsze są łatwe, ale jeśli wykona się pracę nad swoim rozwojem, można doświadczyć ogromnego przeskoku. Dziś prowadzę wydarzenia dla tysięcy osób i kameralne spotkania dla gości VIP. Nagrywam wypowiedzi do mediów i prowadzę trudne rozmowy z pracownikami. Nad tym naprawdę da się pracować, warto w to uwierzyć!

 

 

Wróć do listy